|
Wstęp
Preludium
Przebieg walk
Po bitwie
Zdjęcia
Inne
|
Walki o Sopot i Gdańsk
Od 22 marca Sopot czekał na wkroczenie Rosjan. Miasto od połowy miasta
znajdowało się pod nieustannym ostrzałem artylerii, było zapełnione
uciekinierami. Do obrony Sopotu przeznaczono głównie jednostki tyłowe. Pomimo
beznadziejnego położenia, szańce i okopy były kopane do ostatniej chwili jednak
linie obrony nie zostały na tym odcinku obsadzone.
23 marca Sopot bez większych walk został zajęty przez Rosjan. Zabudowa
mieszkalna nie ucierpiała zbyt mocno od ostrzału artylerii.
W rejonie Oliwy od 10 marca linie obrony były dodatkowo umacniane. Tego dnia 6
km na zach. od Oliwy toczyły się walki o Osowę. Obszar ten odgrywał istotna rolę
w strukturze niemieckiej obrony. Od Oliwy prowadziły wszystkie drogi w kierunku
pn-zach odcinka frontu: droga do Owczarni prowadząca przez Młyn Prochowy, droga
do Klukowa przez Dolinę Radości. Wszystkie drogi którymi mogły przedostać się
radzieckie czołgi zostały zaminowane oraz przekopane rowami przeciwpancernymi.
Lasów oliwskich broniły oddziały 73 Dp przy wsparciu kilku czołgów z 4 Dpanc.
Oddział spadochroniarzy z pierwszego pułku zapasowego Herman Goering jako odwód
zaczepny został przerzucony z Emausa w rejon Oliwy. Obsadził on odcinek od
Doliny Świeżej Wody do Młyna Prochowego.
Od 18 marca toczyły się zacięte walki w oliwskim lesie. 23 marca front
przebiegał przez Złota Karczmę - zachodnią część Doliny Radości - Dolinę Świeżej
Wody - Wielką Gwiazdę. Jednostka spadochroniarzy przez tydzień odpierała
radzieckie ataki w Dolinie Świeżej Wody.
Jeden tylko "tygrys", który z powodu braku paliwa został okopany - zdołał
zniszczyć 12 radzieckich czołgów, próbujących się przebić przez front w okolicy
Młyna Prochowego. Oddziały 73 Dp podczas walk między Renuszewem i Wielką Gwiazdą
zniszczyły 24 radzieckie czołgi oraz jedno działo samobieżne. W dowód zasługi od
tego czasu jednostka ta w niemieckich sprawozdaniach figurowała pod nazwą "dwudzieskapiątka"

23 marca o godz. 11:20 po długim przygotowaniu artyleryjskim Rosjanie
przystąpili do natarcia na Kokoszki i Jasień. Niemcy zdołali zebrać jednostkę
składającą się z 2 pułku grenadierów pancernych, 103 pułku artylerii a także
kompani niszczycieli czołgów z 4 Dpanc. Przeprowadzone przeciwuderzenie
powstrzymało postępy wojsk sowieckich. Wieczorem jednostka ta wycofała się na
nową linię obrony biegnącą od Matarni do Jasienia. Na wzgórzach wokół Jasienia
zostały wykopane rowy strzeleckie. Wieczorem Jasień znalazł się pod ciężkim
ostrzałem radzieckiej artylerii. 24 marca Niemcy musieli się wycofać z Jasienia.
Gdyż na ich tyły przedostali się Rosjanie.
Po południu 23 marca niemieccy saperzy wysadzili wieżę na górze Kościuszki,
ponieważ mogła ona stać się dla Rosjan doskonałym punktem obserwacyjnym.
Rosjanie w tym dniu dotarli do lasu pomiędzy Renuszewem i Żabianką. 24 marca
toczyły się ciężkie walki w okolicach Renuszewa i Ustronia, oddział
spadochroniarzy z pierwszego pułku zapasowego Herman Goering
Położenie Niemców po utracie lasów oliwskich znacznie się pogorszyło. Obrona
tego odcinka nie była już możliwa. Rosjanie obsadzili górujące od zachodu nad
Oliwą wzgórza, jednocześnie atakując od północy.
23 marca część niemieckich jednostek wycofała się z Oliwy do Nowego Portu. Tam
zostały one załadowane na wielki statek "Bernard Essberger" o ładowności 8000T.
W Oliwie pozostały tylko tylnie straże spowalniające radzieckie natarcie.
Przed południem 24 marca został ewakuowany obóz pracowniczy z Kuźni Konrada
(między Jelitkowiem i Oliwą). Robotnicy tego obozu od lutego 45r. brali udział
przy budowie umocnień wokół Gdańska.
Wieczorem 24 marca teren lotniska we Wrzeszczu znalazł się pod ciężkim ostrzałem
artyleryjskim.
24 marca Rosjanie zwrócili się do Niemców z propozycją kapitulacji. Na
trójmiejskich wzgórzach rozstawiono wielkie megafony poprzez które Sowieci
próbowani nakłonić stronę przeciwną do złożenia broni. Padały hasła: "U nas
czekają na was tysiące łóżek w szpitalach", "tutaj jest już wielu waszych
towarzyszy", "nic złego was nie spotka, to nie wy rozpętaliście tą wojnę, karani
będą tylko dowódcy", "u nas dostaniecie ciepły posiłek, po ustaniu działań
wojennych będziecie mogli bezpiecznie powrócić do waszych domów".

Wezwanie pozostało bez odpowiedzi. Większość Niemców posiadało ulotki
nawiązujące do kapitulacji, lecz powszechnie znane były przypadki, gdy poddający
się Niemcy byli rozstrzeliwani lub katowani. W szeregach 2 armii panował
paniczny strach przed Rosjanami. Niemieckie wojsko, póki miało za plecami Zatokę
Gdańską i posiadało w rękach trójmiejskie porty, ciągle liczyło na ewakuacje od
strony morza i wolało walczyć do końca, dlatego nawoływania do kapitulacji
zostało zignorowane.
Rankiem 25 marca Niemcy stawiali opór w centrum Oliwy, pojedyncze domy zostały
obsadzone przez strzelców. Rosjanie trzykrotnie przeprowadzali atak przy użyciu
jednostek pancernych. Radzieckie natarcie zostało odparte przez 62 pułk. z 7 Dp.
1 baon z tej jednostki w nocy z 25 na 26 marca wykopał na Przymorzu nowe pozycje
obronne. 2 baon został przeniesiony do Wrzeszcza.
Po wznowieniu natarcia Rosjanie próbowali przebić się przez nasyp kolejowy
biegnący od lotniska w stronę Kartuz. Przy nasypie w budynkach bronił się
oddział spadochroniarzy. Niemcy przed nasypem ustawili urządzenia pochodzące z
pobliskich fabryk, stanowiły one osłonę dla wysuniętych stanowisk obrony. Po
południu 25 marca wysadzono wszystkie wiadukty, na które przedtem zostały
wprowadzone składy lokomotyw.


Tego dnia toczyły się zacięte walki na zachodnim odcinku frontu - w okolicach
Piecek.
Rosjanie dotarli do Jelitkowa, jednak dalsze próby ataku w kierunku Brzeźna
zakończyły się niepowodzeniem.
W Brzeźnie znajdowało się dowództwo 73 Dp. Niemcy wyjątkowo zaciekle bronili
tego rejonu. Niedaleko od Brzeźna znajdował się Nowy Port z którego wciąż mogły
odpływać niemieckie statki. Dzięki uporczywej obronie jeszcze rankiem 25 marca z
Nowego Portu mógł wypłynąć statek "Ubena" o wyporności 9,5 tyś. BRT. 26 marca,
Niemcy wysadzili w porcie włoski frachtowiec "Africana" i tym samym zablokowali
dostęp do kanałów portowych.
Tak relacjonuje tą sytuację żołnierz dywizji Gross Deutschland (cyt. G. Sajer
"Zapomniany żołnierz"): "W Brzeźnie w ostatniej chwili zeskakujemy z samochodów,
aby skryć się w otaczających nas ruinach. Cała wioska drży w posadach. Cały
świat wylatuje w powietrze. Sowieci bombami i pociskami rakietowymi ostrzeliwują
wszystko, co tylko się rusza. Samoloty przelatują tak nisko, że niemal widzimy
szydercze gesty pilotów. W wirujących tumanach kurzawy wskakujemy do samochodów
i odjeżdżamy jak najszybciej. Jezdnia zawalona jest gruzami i wielokrotnie
musimy je usuwać. Trzeba także omijać leje po bombach i pociskach; nasze pojazdy
dosłownie by w nich poznikały. Po tej wariackiej jeździe zostajemy sami z
naszymi ciężkimi pancerfaustami w okolicach jakiejś wioszczyny. Nawałnica
szaleje o dziesięć minut drogi na południe. To tu! Biegniemy truchtem w kierunku
pozbawionego liści żywopłotu; dostrzegamy tam motocykl z przyczepą. Chcemy
zasięgnąć jakichś informacji. Za późno. Obaj żołnierze już nie żyją.
Motocyklista leży na kierownicy; jego plecy są jedną krwawo-błotnistą masą.
Drugi martwy żołnierz wydaje się spać. Wybuchy są coraz bliżej. Nie sądziliśmy,
że Rosjanie mogą być już tak blisko. Gdzie są nasi?"
O świcie 26 marca 2 baon z 62 pułku przeprowadził kontratak w kierunku pn-wsch
części lotniska, jednak załamanie się frontu po lewej stronie zmusiło ten
oddział do wycofania się. Rosjanie dotarli do Wrzeszcza
Rankiem 27 marca Niemcy we Wrzeszczu pozostawili tylko tylnie straże
spowalniające radzieckie natarcie. Ostatnie oddziały niemieckie opuściły okolice
Politechniki Gdańskiej Rosjanie rozpoczęli ostrzał centrum Gdańska z artylerii
ustawionej na zajętym lotnisku. Sowieckie działa ustawione na Zaspie przy
cmentarzu ostrzeliwały okolice Stogów. Niemcy mogli już tylko sporadycznie
odpowiadać na ten ostrzał, statki Kriegsmarine skierowały swój ogień na teren
lotniska oraz domy na peryferiach Wrzeszcza
Po południu radzieckie jednostki pancerne dotarły do Letnicy oraz wyspy
Ołowianki. Na wschodnim brzegu Motławy Rosjanie uchwycili przyczółek. Niemcy
trzykrotnie podejmowali próby likwidacji tego przyczółka. Ostatni kontratak
przeprowadzony 29 marca zakończył się niepowodzeniem.
27 marca Rosjanie dotarli do Nowego Portu. W tym dniu zdołali oni dotrzeć w
okolice dworca głównego, niemiecki ostrzał prowadzony z okien pobliskich
budynków zmusił Rosjan do osłony. W okolicach Cyganiej Górki walczyły ostatnie
zdolne do walki czołgi 4 Dpanc. Grenadierzy wraz z "spieszonymi" załogami
czołgów blokowali radzieckie natarcie w okolicach Siedlec.
Po południu 27 marca przy Oliwskiej Bramie zginą niespodziewanie od ostrzału
katiusz dowódca 4 Dywizji pancernej gen. Clemens Betzel. Kierował on przy Bramie
Oliwskiej rozbudową nowego stanowiska obrony. Po tej nagłej śmierci pozostałe
dywizje walczące na terenie Gdańska: 252 Dp, 389 Dp i 12 Lv miały samodzielnie
zająć się organizowaniem nowej pozycji obronnej.
Nad miastem szalała burza ogniowa, spowodowana atakami lotniczymi i ostrzałem
artyleryjskim. Pożary w śródmieściu powodowały, że obszar ten nie nadawał się do
obrony. Szturm Gdańska trwał bez żadnej przerwy w dzień i w nocy. Niektóre
obiekty kilkakrotnie przechodziły z rąk do rąk.
Sytuację panującą wówczas w niemieckich oddziałach oddaje cytat z książki G.
Sajera "Zapomniany Żołnierz":
"Trzy niemieckie półgąsienicowe transportery opancerzone, które nie wiadomo,
jakim cudem się tu pojawiły, obróciły lufy swoich dział przeciwlotniczych w
kierunku dwudziestu sowieckich czołgów stojących nieruchomo w brunatno-białym
krajobrazie. Zabłoceni żołnierze przylgnęli w niewielkich, w pośpiechu
wykonanych okopach, kierując różnego rodzaju broń przeciwpancerną ku widocznym w
oddali stalowym kolosom. Ledwie zdążyliśmy dobiec do stanowisk, gdy rozlega się
kolejna salwa. Nasze pozycje, skąd dochodzą okrzyki przerażenia, ogarnia ogień,
a w chwilę później wznosi się ogromna chmura dymu i kurzu. Ukrywające się
bardziej z tyłu transportery otwierają ogień i teraz nie da się już usłyszeć
żadnych głosów. Stojące nieruchomo rosyjskie czołgi strzelają ponownie. Niektóre
z nich są zresztą unieruchomione na dobre. Wydobywający się z ich wnętrza dym
miesza się z unoszącymi się nad naszymi umocnieniami kłębami, które łaskawy
wiatr przegania w kierunku przeciwnika. Pada nieludzki rozkaz: - Naprzód!
Ponieważ czołgi nie zbliżają się do naszych pancerfaustów, my musimy iść im
naprzeciw."
28 marca o godz. 2 w nocy wybuchły walki w okolicach gazowni przy stoczni
gdańskiej. Przy gazowni zaciekle broniła się załoga działa przeciwlotniczego. Po
kilku godzinach ludność cywilna chroniąca się na terenie gazowni wywiesiła białą
chorągiew.
Góra Gradowa wraz z Biskupią górą była jeszcze 27 marca obsadzona przez Niemców.
28 marca o godz. 2 w nocy góra Gradowa została opuszczona, przed południem mały
oddział znajdujący się na Biskupiej górze skapitulował wywieszając białą
chorągiew. Rosjanie tego dnia zajęli całą zachodnią część Gdańska, wszystkie
niemieckie jednostki wycofały się za wschodni brzeg Motławy.
Linia frontu zatrzymała się na Motławie od Westerplatte aż po Orunię. Niemcy
zdołali utrzymać ostatni sprawny most na Wiśle. Rosjanie za wszelką cenę
próbowali go zburzyć, gdyż przez ten most wycofywały się ostatnie niemieckie
jednostki znajdujące się w południowej części Gdańska. Został on częściowo
uszkodzony, jednak saperzy zdołali go naprawić, przez co Niemcy jeszcze 29 marca
mogli wycofywać swoje oddziały na Wyspę Sobieszewską.
31 marca Sowieci zdobyli Westerplatte. Wieczorem 1 kwietnia linia frontu
przebiegała przez zachodnią część Stogów. 2 kwietnia Niemcy utrzymywali jeszcze
przyczółki na drugim brzegu Martwej Wisły w okolicach Górek Zachodnich. Nocą 3
kwietnia trwały walki o wzgórze 22,3 w Górkach Zachodnich.
Po utracie Wisłoujścia oraz Westerplatte, ewakuacja ludności zgromadzonej na
Mierzei Wiślanej i Wyspie Sobieszewskiej była poważnie utrudniona. Kutry
rybackie, promy i inne mniejsze jednostki do 8 maja odpływały z prowizorycznej
przystani urządzonej w Mikoszewie.
Zdobycie Półwyspu Helskiego powierzono 19 Armii. Nie podjęła ona jednak bardziej
zdecydowanych działań zaczepnych, blokując tylko Niemców usadowionych na Helu.
W nocy z 9 na 10 kwietnia lotnictwo radzieckie wykonało uderzenie bombowe na
Hel. W wyniku nalotu w porcie helskim powstało wiele pożarów.
10 maja 1945 Wojska 2 Frontu Białoruskiego przyjmowały kapitulację związków i
oddziałów niemieckich w rejonie ujścia Wisły — na wschód od Gdańska oraz na
Półwyspie Helskim. 10 maja wojska Frontu wzięły do niewoli 30500 żołnierzy i
oficerów niemieckich. Wśród jeńców znaleźli się: dowódca 2 armii niemieckiej —
generał wojsk pancernych von Saucken oraz dowódcy 23, 31, 35, 203 dywizji
piechoty oraz dowódca 558 dywizji grenadierów.
11 maja 1945 niemieckie oddziały oddawały się do niewoli w rejonie ujścia Wisły
oraz na Półwyspie Helskim. Ostatnie Niemieckie oddziały na Mierzei Wiślanej
dostały się do niewoli 13 maja.
|
|