|
Wstęp
Preludium
Przebieg walk
Po bitwie
Zdjęcia
Inne
|
Umocnienia
Dowództwo niemieckie, zdając sobie sprawę z ważności Gdańska i Gdyni
przygotowało je do długotrwałej obrony. Warunki terenowe sprzyjały
zorganizowaniu takiej obrony, zwłaszcza w rejonie Gdyni. Od północnego-zachodu,
z Wejherowa przez Rumie prowadzi do Gdyni jedyna droga i linia kolejowa. Z Rumi
do Gdyni jest około 12 kilometrów. Odcinek krótki, ale bardzo trudny z
wojskowego punktu widzenia. Od południowego-zachodu górują nad drogą, na całej
jej długości, lesiste i strome wzgórza. Po drugiej stronie drogi, od
północnego-zachodu, rozciągają się łąki o torfiastym, mokrym podłożu, od Rumi,
obok Cisowy, Chyloni, Pogórza i Obłuża aż do portu gdyńskiego. Teren ten, o
szerokości od 3 do 6 km, poprzecinany licznymi rowami melioracyjnymi i
strumykami, otacza Kępę Oksywską i broni z tej strony dostępu do Gdyni. Na
drodze prowadzącej z Rumi znajdują się natomiast osiedla, które stosunkowo łatwo
przekształcić w punkty oporu. Od wschodu chroni Gdynię morze, a od zachodu —
niemal górzyste lasy. Od południowego-zachodu, z Chwaszczyna przez Wielki Kack
prowadzi do Gdyni droga, ale i ona przebiega przez górzysto-lesiste, łatwe do
obrony tereny. Dogodne do obrony warunki terenowe Gdyni dostrzegało już we
wrześniu 1939 r. dowództwo polskie. I choć wówczas nasze siły w tym rejonie były
niewielkie, skutecznie przeciwstawiały się przeważającym wojskom niemieckim
przez 14 dni, a na Kępie Oksywskiej przez 19 dni.
Analizując Gdyński Rejon Umocniony, nietrudno uchwycić jego logikę obronną.
Obsadziwszy wzgórza panujące nad drogami, a na ważniejszych odcinkach posiadając
obronę ciągłą, można było tu stawić opór na ważnych odcinkach Koleczkowo –
Rogulewo - Chylonia i Zagórze. Strategicznymi punktami stały się wzgórza: 165 –
pod Łężycami, 163 w Rogulewie oraz najważniejsza góra Markowca w Rumi. Ponadto
należało utrzymać doliny, którymi wróg mógł łatwiej dostać się wprost do Gdyni.
Dlatego należało bronić Małego Kacka, Marszewa, Chwarzna, Szmelty, Białej Rzeki
i Zagórza. Aby osłonić Gdynię od południa, trzeba było bronić się na wzgórzach
koło Wielkiego Kacka oraz mocno uchwycić Kępe Redłowską. Aby zaś utrzymać cały
sześćdziesięciokilometrowy przyczółek gdyńsko-gdański, Niemcy musieli
bezwzględnie wytrwać na najwyższych w okolicy wzgórzach Koloni Chwaszczyńskiej
Dowództwo niemieckie zorganizowało w 1945 r. tzw. gdyński rejon umocniony,
budując na przedmieściach miasta kilka żelbetowych bunkrów, schronów
drewniano - ziemnych, kilka linii transzei oraz kopiąc rowy przeciwczołgowe. Na
okolicznych wzgórzach ustawiono karabiny maszynowe, działa polowe i
przeciwpancerne, a nawet (z braku paliwa) okopując samobieżne działa pancerne
oraz przeciwlotnicze, przystosowane do prowadzenia ognia do celów naziemnych.
Również bazującym w porcie okrętom wyznaczono odpowiednie sektory, w których
miały ostrzeliwać nacierające wojska radzieckie.
Gdyński Rejon Umocniony składał się z dwóch pasów obrony. Pierwszy przebiegał w
odległości 12—16 km od miasta, z rejonu na południe od Sopotu, przez Chwaszczyno,
Koleczkowo, Redę, w rejonie Rewy dochodził do wybrzeża Zatoki Puckiej. Drugi pas
obrony wybudowano w odległości 5—7 km od Gdyni. Przedni jego skraj rozpoczynał
się w rejonie na południe od Kolibek i przebiegał przez Wiczlino i Janowe.
Między Koleczkowem a Wielkim Kackiem wybudowana została pozycja ryglowa, łącząca
umocnienia Gdyni z gdańskim pasem obronnym.
Sama Gdynia również przygotowana została do długotrwałej obrony, zwłaszcza w
rejonie Redłowa i portu. Na redłowskich wzgórzach znajdowały się liczne
stanowiska artylerii. Wzdłuż torów kolejowych prowadzących z Gdańska do Gdyni,
znajdowały się żelbetowe bunkry. Ulice i place Cisowy, Chyloni, Grabówka i
śródmieścia zostały zabarykadowane, poprzecinane licznymi rowami strzeleckimi i
usiane stanowiskami ogniowymi artylerii i karabinów maszynowych. Do walki
przygotowano również budynki.
W przypadku konieczności opuszczenia Gdyni, do obrony przygotowana została Kępa
Oksywska. Wokół niej biegł trzeci pas obrony przez miejscowości Oksywie, Obłuże,
Kazimierz, Rewę. Pas ten miał zabezpieczyć ewakuację wojsk na Półwysep Helski.
Przy budowie Gdyńsko - Gdańskiego Rejonu Umocnionego od listopada 1944r.
pracowało 9000 ludzi. Prace odbywały się przy użyciu miejscowej ludności
polskiej, robotników na pracach przymusowych, a także Niemców, wojska oraz
marynarzy z remontowanych w Gdyni okrętów, m. in. z "Prinz Eugen" i "Leipzig".
Teoretycznie na 1 km umocnień miały przepadać 4 żelbetowe bunkry. W praktyce
żelbetowych fortyfikacji zdołano zbudować kilka. Na pozostałości tych umocnień
możemy dziś natrafić w okolicach Rumi, Łężyc, Kolibek, Pustek Cisowskich,
Redłowa i Babich Dołów.
Umocnienia polowe zostały najlepiej wykonane w drugim i trzecim pasie obrony.
Pierwsza linia umocnień przebiegająca w odległości kilkunastu kilometrów od
Trójmiasta często była tylko fikcją. Ta linia umocnień przeważnie składała się
tylko z punktowych węzłów oporu.
|
|