Pomorze 1945
[Strona główna] [Fortyfikacje] [Forum] [Mapy archiwalne] [Księga gości] [Chat]

Wstęp

Preludium

Przebieg walk

Po bitwie

Zdjęcia

Inne

Sytuacja w niemieckim dowództwie

Nadzieje na wciąż pomyślny finał wynikały ze ścisłego rozgraniczenia prerogatyw OKH i OKW. Obydwa sztaby, niemal zupełnie nieświadome swych poczynań, prowadziły bowiem jednocześnie dwie różne wojny.
Podział ten rozpoczął spory kontynuowane w latach 1944 -1945. Guderian trzykrotnie podejmował pielgrzymki do Ziegenbergu, aby przekonać Hitlera i OKW o konieczności wzmocnienia frontu wschodniego wobec nieuchronnej ofensywy sowieckiej. Od jesieni poświęcono go na rzecz zachodniego TDW. W ciągu trzech miesięcy Zachód otrzymał przeszło 2500 czołgów, podczas gdy Wschód tylko 1000. Około stu sformowanych z trudem batalionów fortecznych przerzucono na front zachodni. Na wschodni TDW trafiały niewielkie posiłki. Według Guderiana "przypominały osad na dnie butelki, którego Zachód nie chciał zużytkować". Od Prus Wschodnich do Dunaju OKH dysponowało zaledwie stu dywizjami piechoty oraz czternastoma i pól dywizjami pancernymi i grenadierów pancernych.
Aby wzmocnić najbardziej zagrożony front, Guderian zaproponował ewakuację Kurlandii, Norwegii, opuszczenie północnych Włoch i Bałkanów. Pragnął otrzymać ruchome rezerwy przeznaczone na zachodni TDW, gdyż zapowiadała się tam pauza operacyjna. Chciał za wszelką cenę obronić stare, historyczne dzielnice Rzeszy, przede wszystkim zaś Śląsk, ostatni region przemysłowy położony poza zasięgiem alianckiego lotnictwa.
Propozycja ta została odrzucona przez OKW. Chociaż Jodl godził się na pewne ewakuacje, nie chciał przystać na utratę "odzyskanej na Zachodzie inicjatywy". Podobnego zdania był zawsze Hitler, który uważał, że na froncie wschodnim wojska niemieckie są silniejsze niż kiedykolwiek. Informacje gen. Gehlena o potędze Armii Czerwonej określił jako ,,największy bluff od czasów Czyngis Chana".
Niezależnie od alergii, jaką wywoływał u niego każdy odwrót, Fuhrer skupił się na tym, co uznać można za jego najsilniejszy punkt: ogólnym prowadzeniu wojny i wielkiej strategii. Uważał, że ewakuacja północnych Włoch spowoduje jedynie wzmożenie nalotów strategicznych na Rzeszę, porzucenie zaś Bałkanów z kopalniami chromu, boksytami i szybami naftowymi, będzie miało katastrofalne skutki dla gospodarki wojennej. Utrzymanie Norwegii i Kurlandii było warunkiem szybkiego wznowienia wojny podwodnej. Jeśli ufać danym Kriegsmarine, ewakuacja dwudziestu dywizji z Kurlandii oznaczałaby porzucenie całego ciężkiego sprzętu.
Hitler w coraz większym stopniu ulegał wpływowi Donitza, który podtrzymywał tragiczne złudzenia. W czasie ostatniej konferencji na tematy marynarki, która odbyła się w warunkach jeszcze niemal normalnych, 1 stycznia 1945 r., Grossadmiral uzyskał pełną aprobatę Fuhrera dla swych poczynań.

Ofensywy w Ardenach i Alzacji pozwalały wierzyć w przedłużenie oporu oraz w to, że uda się odwlec uderzenie sowieckie na Wschodzie. Obrona baz w Norwegii, na Morzu Północnym i nad Bałtykiem miała zatem kapitalne znaczenie, gdyż umożliwiłaby nową ofensywę U-bootów, która powinna rozpocząć się w marcu.

15 stycznia Hitler po raz pierwszy wtrącił się do działań obronnych na froncie wschodnim. Nie zwracając uwagi na protesty Guderiana, rozkazał przerzucić z Prus Wschodnich do Kielc dwie dywizje dowodzonego przez gen. Dietricha von Sauckena korpusu pancernego "Gross Deutschland" - powietrznodesantową "Hermann Goring" i grenadierów pancernych "Brandenburg"'. Decyzja ta przeraziła Guderiana. Dla wszystkich, poza fuhrerem, było oczywiste, że znajdujące się w rozsypce połączenia kolejowe Prus Wschodnich z Polską uniemożliwiają przetransportowanie korpusu "Gross Deutschland" wystarczająco szybko, by jego dywizje mogły powstrzymać radzieckie natarcie na Poznań. Co więcej, z szaleństwem graniczyło pozbawianie Grupy Armii "Środek" jej ostatnich znaczących odwodów operacyjnych nad Bałtykiem dokładnie w momencie, gdy broniony przez nią sektor znalazł się pod rosnącym naporem 2 Frontu Białoruskiego marsz. Rokossowskiego, który przeszedł do ofensywy 14 stycznia o 10.00.
Guderian uparł się jednak. W czasie, gdy na łączach telefonicznych pomiędzy Zossen a kwaterą Hitlera toczyła się zażarta dyskusja, dywizje korpusu "Gross Deutschland" tkwiły bezczynnie na bocznicach kolejowych. Było to zjawisko, które w ciągu najbliższych tygodni miało przejść w nagminną praktykę, kiedy Hitler okradał Petera na jednym froncie, aby wesprzeć Paula na drugim. Jak było do przewidzenia, początkowo Hitler postawił na swoim. Gdy jednak "Gross Deutschland" straszliwie wolno ruszył wreszcie na południe, na jego lewe skrzydło spadło uderzenie 1 Frontu Białoruskiego i dywizje były zmuszone wyładowywać się z wagonów kolejowych koło Łodzi - częściami i pod ciężkim ostrzałem artyleryjskim.
Gdy "Gross Deutschland" podążał na południe, jego żołnierzy witały ponure widoki. Mijane stacje zapełnione były niemieckimi uchodźcami, którzy uciekali przed nadciągającymi Rosjanami. Saucken, stary wschodniopruski kawalerzysta, ze swojego stanowiska dowodzenia w fabryce włókienniczej na przedmieściach Łodzi, widział myszkujące na horyzoncie T-34 z l armii pancernej gwardii i białe kłęby śniegu unoszone przez eksplodujące pociski. Saucken doskonale zdawał sobie sprawę, na jak bardzo odsłoniętej pozycji został umieszczony jego korpus. Nie pozostało nic innego do zrobienia poza rozwinięciem linii osłonowych na południe i wschód od Łodzi, by w ten sposób ubezpieczyć resztki 9 armii. Jednocześnie należało zwracać baczną uwagę na własne tyły, ponieważ przesuwająca się z północy 1 armia pancerna gwardii groziła korpusowi okrążeniem.
13 stycznia, na ostatniej naradzie wojskowej przeprowadzonej w Adlerhorst, Hitler polecił swoim dowódcom na Zachodzie, feldmarszałkom Rundstedtowi i Modelowi, aby powstrzymywali zachodnich aliantów tak długo, jak to możliwe. Guderian, żądał, aby "wszystko rzucono na front wschodni".

Hitler oznajmił o swojej decyzji przejścia do obrony na froncie zachodnim, co pozwoliłoby przerzucić wojska na wschód, zaczęły się kłopoty. Przewidując, że Hitler z opóźnieniem zareaguje na rozwój wydarzeń, Guderian przygotował plan ewentualnego wykorzystania przerzucanych wojsk do zaatakowania skrzydeł rosyjskiego natarcia. Ale ku swojemu ogromnemu zdziwieniu został poinformowany przez Jodla, że najbardziej wartościowa część posiłków oczekujących przerzucenia na wschód - 6 armia pancerna SS - ma udać się na Węgry, aby odblokować Budapeszt i ubezpieczać węgierskie pola roponośne i rafinerie. Guderian na próżno protestował i tłumaczył, że 6 armia pancerna SS powinna być wykorzystana w bitwie nad Odrą, gdzie dwóm Grupom Armii groziło zniszczenie, a nie na drugoplanowym, węgierskim teatrze działań wojennych. Hitler był niewzruszony i oświadczył: "Mam zamiar zaatakować Rosjan tam, gdzie najmniej się tego spodziewają! 6 armia wyruszyła na Budapeszt! Jeżeli zaczniemy natarcie na Węgrzech, Rosjanie również będą musieli tam podążyć". Przez cały czas najważniejsza była dla niego sprawa ropy naftowej. "Jeżeli nie będzie pan miał paliwa, pańskie czołgi nie ruszą z miejsca, lotnicy nie będą mogli startować. Z tym chyba musi się pan zgodzić. Ale cóż, kiedy moi generałowie zupełnie nie znają się na gospodarce wojennej". Hitler zdawał się nie mieć pojęcia o postępującym błyskawicznie osłabieniu Wehrmachtu i całkowitej obojętności Stawki w odniesieniu do działań o pomocniczym charakterze. Nie przyjmował również do wiadomości faktu, że przy tak fatalnym stanie sieci kolejowej przewiezienie armii pancernej przez pół Europy, a nie prosto do Berlina, oznacza w każdym wypadku wyłączenie jej z działań bojowych na kilka tygodni. Narada stawała się coraz burzliwsza. Gdy Hitler zaczął się pieklić w związku z idiotycznym, jego zdaniem, przebiegiem głównej linii obronnej nad Wisłą, przedstawiono zapis stenograficzny, z którego wyraźnie wynikało, że była to jego własna decyzja. Następnym źródłem konfliktu stała się sprawa dyslokacji odwodów. Hitler uważał, że były trzymane "za daleko od frontu, podczas gdy zdaniem generałów właśnie na jego rozkaz trzymano je zbyt blisko"'. Szukając zawzięcie kozła ofiarnego, na którego można by zrzucić odpowiedzialność za katastrofę, Hitler rzucił się na nieszczęsnego Harpego. Został on zdjęty ze stanowiska dowódcy Grupy Armii "A" i zastąpiony przez zagorzałego nazistę, gen. płk. Ferdinanda Schornera, do tej pory dowodzącego Grupą Armii "Północ", na rozkaz Hitlera zakorkowaną w Kurlandii, gdzie, jak zauważył z ironią Guderian, "nie było już widoków na zebranie laurów wojennych".

źródło: Philippe Masson - "Historia Wehrmachtu 1939-1945"
Robin Cross - "Strącony Orzeł"

ostatnia aktualizacja 17-VI-2005. © K N