Pomorze 1945
[Strona główna] [Fortyfikacje] [Forum] [Mapy archiwalne] [Księga gości] [Chat]

Wstęp

Preludium

Przebieg walk

Po bitwie

Zdjęcia

Inne

Sytuacja niemieckiego przemysłu

Po niepowodzeniu ofensywy w Ardenach, w której Hitler rzucił wszystko na jedną szalę, wojna została przegrana. Niemcy nie mogły już przejąć inicjatywy. Impas był całkowity. We wszystkich dziedzinach postępował rozkład. Tymczasem walka potrwa jeszcze przez pięć miesięcy. Dojdzie do najgwałtowniejszych i najkrwawszych bitew w wojnie. Liczni Niemcy, jak rozbitkowie pośród nieprzyjaznego oceanu, uczepili się nadziei niczym ostatniej deski ratunku.

Po masowych, nieprzerwanych atakach lotnictwa alianckiego na centra przemysłowe i szlaki komunikacyjne, w gospodarce można było dostrzec coraz bardziej niepokojące oznaki dezorganizacji. Zagłębie Ruhry zostało praktycznie odcięte od reszty kraju, w związku z tym węgiel zalegał na składowiskach. Całkowicie załamało się wydobycie ropy naftowej, przemysł zbrojeniowy zaś nie był w stanie kontynuować produkcji. W lutym 1945 r. Reichshahn doliczyła się najwyżej 28000 wagonów zdatnych do użytku. choć sześć miesięcy wcześniej było ich 136000. Tymczasem, aby zapewnić funkcjonowanie gospodarki na najniższym choćby poziomie, należało mieć przynajmniej 36000 wagonów.

Niemcy praktycznie zostały podzielone na dwie części. W marcu potrzeba było aż piętnastu dni, by list z Hamburga dotarł do Monachium. Mimo największych wysiłków ekip naprawczych pociągi z wojskiem i sprzętem. aby dotrzeć do miejsca przeznaczenia, musiały dokonywać nieprawdopodobnych wręcz objazdów.

Stało się jasne, że nowe rodzaje broni, nawet jeśli istniały, nie mogły już zmienić biegu wydarzeń. Nawet 9000 pocisków V-1 rzuconych na Londyn. które, niezależnie od 2500 ofiar, spowodowały ewakuację miliona mieszkańców i spadek produkcji o 10-15%, nie zdezorganizowało życia brytyjskiej stolicy. Również 6500 bomb latających skierowanych na Antwerpie w niewielkim tylko stopniu zakłóciło pracę portu.
Rakiety V-2, które zastąpiły V-1, okazały się także mało skuteczne. mimo że na Londyn i okolice skierowano ich aż 1115. Największym i widocznym efektem okazało się utrzymywanie ludności w stanie permanentnego zagrożenia i nerwowego napięcia.

Również samoloty odrzutowe, pomimo rewolucyjnego charakteru nowego napędu, jak też oczywistych trudności, na jakie naraziły lotnictwo alianckie, nie zmieniły sytuacji. Aliancka przewaga w powietrzu była ewidentna. Wyjątkowo długie, przekraczające 3000 metrów pasy startowe tych maszyn stały się celem bezustannych ataków, np. na lotnisku Rheine koło Frankfurtu.
Liczba odrzutowców okazała się znikoma. Produkcja rozwijała się słabo, co zresztą w przypadku nowego typu samolotu jest zjawiskiem normalnym. W styczniu 1945 r. taśmy montażowe opuściło zaledwie 200 Me-262, produkcję 600 maszyn miesięcznie planowano osiągnąć dopiero w lipcu.
Podobnie było z nowymi okrętami podwodnymi z napędem elektrycznym. Do końca grudnia 1944 r. Kriegsmarine otrzymała tylko 62 U-booty typu XXI i 31 - typu XXIII, do końca wojny zaś jeszcze odpowiednio 51 i 31 jednostek.
Do stałych opóźnień we wprowadzaniu tych okrętów do służby przyczyniły się kłopoty w produkcji oraz pragnienie Donitza, aby załogi szkolono na odpowiednio wysokim poziomie, co okazało się trudne z powodu zaminowania przez RAF zachodniego Bałtyku

Tylko niektóre osobistości Rzeszy jak Kaltenbrunner Wolff, odpowiedzialny z ramienia SS za utrzymanie porządku w Lombardii, a zarazem planujący odrębną kapitulację we Włoszech i na Zachodzie, oraz Speer, miały świadomość nieuchronnego końca. Wszystkie raporty przekazywane Hitlerowi przez czarodzieja gospodarki kończyły się następującą formułą: "wojna jest przegrana".
Inni dygnitarze pogrążali się w okultyzmie, szukając pocieszania w horoskopach (jeden z nich, zestawiony w roku 1940, przewidywał, że Rzesza przeżyje ciężki kryzys latem 1945 r., który jednakże zostanie przezwyciężony). 12 kwietnia Goebbels, poinformowany o śmierci Roosevelta, zjawił się u Hitlera z rozjaśnionym obliczem, powiadamiając go, że są świadkami powtórzenia "cudu domu brandenburskiego", jaki nastąpił po śmierci carycy Elżbiety. Dziwne w tak katastrofalnej sytuacji było to, że i inni nie tracili nadziei. Najwyższe dowództwo prowadziło wojnę nadal. Szatan zdrady, o jakim mówił rok wcześniej Jodl, już nie straszył. W OKW i OKH oficerowie sztabowi kontynuowali z zadziwiającą regularnością swą pracę. Po pięciu latach wojna stała się ich drugą naturą. Nawet po niepowodzeniu w Ardenach Jodl liczył na ustabilizowanie frontu zachodniego, Guderian żywił zaś nadzieję, że jeśli dostanie do dyspozycji większość sił szybkich, zdoła odeprzeć nową ofensywę sowiecką. Dopiero w połowie marca zwątpiono w pomyślny wynik wojny i zaczęto zastanawiać się poważnie nad rozwiązaniami dyplomatycznymi.

Na początku 1945 r. armia liczyła 7,5 min żołnierzy, czterdzieści dywizji pancernych i zmotoryzowanych, miała znaczące lotnictwo taktyczne, była wyposażona w dobry i liczny sprzęt i, co wyda się paradoksalne, była pierwszą potęgą militarną na świecie. Gdyby Wehrmacht mógł skupić wszystkie swe siły na jednym froncie, byłby w stanie nie tylko stawić skuteczny opór, ale nawet przejąć inicjatywę. Na trzech teatrach działań nie mógł bronić się skutecznie. Zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie, wola walki była niewzruszona, o czym świadczyła zaciekłość żołnierzy, mała liczba oddających się do niewoli i wręcz znikoma dezerterów.

Wśród oficerów wielu było jednak już pozbawionych złudzeń, o czym świadczy wypowiedź pewnego porucznika 21 dywizji pancernej z początku 1945 r : ,,Wszyscy żołnierze, aż do ostatniego, wiedzą, że wojnę przegraliśmy. Chcieliby niewątpliwie ujść z życiem, a jedyny sens walki widzą w obronie ludności na Wschodzie. Po raz pierwszy od początku stulecia żołnierz przeżywa gorycz walki na niemieckiej ziemi, nie widząc innego wyjścia jak uporczywy opór i dochowanie wierności przysiędze. Pamiętając, że spisek z 20 lipca nie powiódł się, ma jeszcze nadzieję na jakieś rozwiązanie polityczne, choć nie bardzo wie - jakie. Zresztą, z powodu znanych wymogów honoru, żądanie bezwarunkowej kapitulacji jest nie do przyjęcia i niemieckiemu żołnierzowi pozostaje jedynie beznadziejna walka".

Począwszy od przełomu stycznia i lutego 1945 r., wraz z rozprzężeniem gospodarki, armii lądowej i lotnictwu zaczęło brakować dosłownie wszystkiego, od części zamiennych po amunicję. Z powodu tych niedoborów doszło do kolejnej reorganizacji Wielkich Jednostek. Dywizje pancerne liczyły np. w swojej ostatniej wersji z 15 marca 1945 r., batalion czołgów i obowiązkowo batalion dział pancernych. Nowe formacje, powstające w czasie zwiększających się niepowodzeń, najczęściej składały się z kadr wykrwawionych oddziałów. Tak było z dywizjami pancernymi "Juterbog", "Doberitz", "Holstein" i "CIausewitz". Inne tworzono wykorzystując kadry batalionów szkolnych, np. dywizje pancerne: "Donau", "Franken", "Krampnitz", "Ostsee", "Thuringen", "Westfalen" i "Munchenberg".
 

źródło: Philippe Masson - "Historia Wehrmachtu 1939-1945"
Robin Cross - "Strącony Orzeł"

ostatnia aktualizacja 17-VI-2005. © K N